Spis treści



Designed by:

Historia naszej szkoły
Wspomnienia PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 21 maja 2014 09:56

Wspomnienia

 

 

Wspomina Barbara Martofel

 

Historia mojej pracy w głowieńskiej szkole specjalnej to prawie trzydzieści lat. Początek jej to czas kiedy

szkoła z budynku Szkoły Podstawowej Nr 3 została przeniesiona do dawnej „czwórki”. Początkowo były

to 2 pomieszczenia na parterze. Później przeprowadzeni zostaliśmy do starego budynku liceum.

Warunki były bardzo trudne, pomieszczenia były ogrzewane piecami węglowymi, brak podręczników,

brak pomocy dydaktycznych oraz wiele innych trudności musieliśmy jako pedagodzy pokonywać,

aby w jak najlepszym stopniu tworzyć warunki dla nauki. Pamiętam np. nieraz w zimie trzeba było

opuszczać pomieszczenia klasowe, gdy piec dymił i należało je przewietrzyć. Później podjęto decyzję

o remoncie tego budynku. Na jego czas dla naszych dzieci zostało przeznaczone zlokalizowane

w Szkole Podstawowej Nr 4 byłe mieszkanie ówczesnego dyrektora Liceum Ogólnokształcącego

w Głownie - Eugeniusza Przybyszewskiego.

Radykalną zmianą na lepsze był powrót szkoły specjalnej do wyremontowanego budynku po internacie liceum.

Był tam już węzeł sanitarny, centralne ogrzewanie, z roku na rok przybywało nowych mebli, pojawiły się pierwsze

podręczniki przeznaczone dla szkół specjalnych. Ogólna poprawa warunków wpłynęła, także na relację nauczyciel

-uczeń ponieważ dzieci w nowej szkole czuły się lepiej zintegrowane w swych grupach rówieśniczych, a nauczyciela

wychowawcę mieli tylko dla siebie. W czasie przerw i po lekcjach uczeń mógł zawsze liczyć na pomoc w postaci

wsparcia psychicznego, a także na wsparcie w rozwiązywaniu problemów zdrowotnych, rodzinnych a nawet

materialnych. Wizerunek nauczyciela szkoły specjalnej zyskał większe znaczenie ponieważ grono pedagogiczne

szkoły, uczniowie i rodzice zyskali swojego dyrektora, kuratora i wizytatora oraz swój budżet. Można było planować

życie szkoły, dokonywać najpotrzebniejszych zakupów, nagradzać uczniów za wyniki w nauce i sporcie. Zaczęliśmy

organizować wycieczki, które dostarczały dzieciom wiele przeżyć. Były te kilkudniowe, ale wielkie znaczenie miały

także te parogodzinne: do teatru, ogrodu botanicznego, zoo, skansenów, zakładów pracy. Większość z dzieci dzięki

nim po raz pierwszy odwiedzało miejsca, o których wcześniej tylko słyszały.

Pojawiły się w okolicy zaprzyjaźnione szkoły, wspólne turnieje, zawody, które nie tylko były rozrywką ale także

okazją do spotkań z władzami miasta, województwa, ciekawymi osobami. Dzieci zaniedbane środowiskowo

dzięki nauce w szkole poznawały te lepsze, bardziej wartościowe strony życia. Pamiętam naszą wspólną radość,

gdy oglądaliśmy transmisję z wyboru naszego papieża Polaka – Jana Pawła II na ekranie pierwszego,

szkolnego telewizora. Często także korzystaliśmy z telewizji oglądając programy edukacyjne, których chyba

w tamtych latach było więcej. Dziś w czasach DVD, komputerów, telewizorów plazmowych wydaje się,

że to było tak bardzo dawno temu… . Wracając dziś do Naszej Szkoły w jej obecnym kształcie widzę jak czasy się

zmieniły, jak zmieniły się dzieci, jak zmienia się praca nauczyciela. Jednakże cieszę się, że to co przyświecało

naszej pracy 30 lat temu jest wartością ponadczasową, tak samo poważnie traktowaną, i kiedyś, i obecnie - dobro

dziecka niepełnosprawnego, jego przyszły los, jego przyszłe funkcjonowanie w społeczeństwie. Cieszę się że choć

pokolenia się zmieniają szkoła trwa i z roku na rok jest coraz lepsza. Jestem dumna, że jestem jej częścią.

 

Barbara Martofel
nauczycielka
21.05.2014 r.

 

Znakomitym nauczycielem jest dopiero ten,

kto umie innych nauczyć tego, czego sam nie umie.”

Tadeusz Kotarbiński


 

 

 

Wspomina Ania Dziuda

 

Nazywam się Anna Dziuda, pracuję w Zespole Szkół Specjalnych trzeci rok, jestem nauczycielem
nauczania indywidualnego. Okrągła 50 rocznica powstania szkoły jest dobrą okazją do przypomnienia
sobie jak stawiałam pierwsze kroki w tej placówce jako wolontariusz, a potem jako nauczyciel...

Był rok 2003, koleżanka Ola zachęciła mnie do udziału w wolontariacie na świetlicy środowiskowej
przy Szkole Specjalnej nr 5!
"A co ja tam będę robić?"
"Pomożesz dzieciakom lekcje odrabiać". 
Pierwsze moje wrażenia...UCIEKAĆ!
Dużo dzieci, hałas, duże potrzeby.
Początki były trudne, ale potem szybko udało się zorientować, kto jest kim - przywódcą,
pomocnikiem, "łobuzem". I ta ogromna potrzeba akceptacji i uznania, zauważenia wbrew
wszelkim pozorom. Spodobało mi się to pomaganie. To była klasa maturalna, a więc etap
wyboru dalszej drogi życiowej. Myślę że bez przyczyny nic się nie dzieje i wybór kierunku
studiów też nie – pedagogika specjalna.

Po 12 latach trafiłam do szkoły, już nie jako wolontariusz, ale jako nauczyciel.
I to zwyczajnie wzrusza, gdy uczeń z głębokim upośledzeniem umysłowym,
wydawałoby się bez możliwości kontaktu, po raz kolejny na zajęciach odwraca wzrok w Twoim kierunku,
że się śmieje, że mruga żeby odpowiedzieć "tak", że widać, że to co robisz przynosi coś dobrego.
Ta praca jest trudna, wymagająca ale też daje satysfakcję i po prostu ma sens wbrew wszystkiemu.
Dzieciaki są trudniejsze, ale czasy też się zmieniły i ich potrzeby też.
Jedno jest też pewne - ta prawda...one są czarno białe, albo im się coś podoba albo nie,
albo akceptują albo nie.

Jednocześnie to co w tej szkole mnie poruszyło, to autentyczne zaangażowanie nauczycieli.
Robi się tu więcej dla uczniów i nie tylko dlatego, że mają specjalne potrzeby edukacyjne, wychowawcze
- po prostu tutaj wszystkim się chce zmienić ich los, zmienić ich życie.
Taka niepisana zasada.
Czasem spotykam te dzieci ze świetlicy, już dorosłe,  z własnymi dziećmi, one mnie nie pamiętają,
ale myślę że szkołę wspominają dobrze, bo wiele dobrego się dla nich tutaj wydarzyło.

 

Anna Dziuda
nauczycielka
09.10.2017 r.


Wspomina Magda Kret

 

SZKOŁA

 

Razem, ja i ONA, mamy 100 lat. Znamy się od 28 – to tyle ile jestem żoną mojego męża.
Było nam ze sobą dobrze, czasem nawet bardzo dobrze.

Dała mi stabilizację, doświadczenie, przyjaźń, zadowolenie i satysfakcję, ale dała też ŁZY.

Pierwsze, kiedy dawno, dawno temu (w 1991 r.) powierzono mi wychowawstwo w kl. I-III
i przyszło wypełnić arkusze ocen i świadectwa. Ówczesny dyrektor nie tolerował poprawek
i z kamienną twarzą i pobłażliwym tonem odsyłał (…) czwarty, piąty, szósty (…) raz.
Bezsilność i beznadzieja.

Drugie, kiedy w latach 1991-1993 pracowałam, studiowałam i „po drodze” urodziłam syna.
Było ciężko.

Następne ŁZY (te zdarzały się częściej), kiedy uczniowie mojej III klasy otrzymywali promocję do klasy IV.
Po trzech, czterech latach nauki i wychowania, wystraszone i niezaradne szkraby,
przemieniały się w samodzielne, pewne siebie dzieciaki, gotowe do dalszej nauki.
Wzruszałam się.

Potem, kiedy chcieli JĄ zlikwidować, przenieść dzieci, zamknąć, zapomnieć. Niepewność, żal, strach – ŁZY.

Teraz, niedawno, gdy odeszły niespodziewanie, nagle, na zawsze bliskie osoby – koleżanki Basia i Ola.
Pytałam dlaczego i płakałam.

Okazuje się, że tych ŁEZ nie było tak wiele i zawsze znalazł się KTOŚ,
kto doradził, poprawił, pomógł, pocieszył, nauczył, wysłuchał.

SZKOŁA – już chyba nie umiem bez niej żyć.

 

Magda Kret
nauczycielka
10.10.2017 r.

 

 

 

Wspomina Kamil Latosiewicz

 

Pracę w Zespole Szkół Specjalnych rozpocząłem 1 września 2016 r.
Uczyć dzieci to było moje marzenie. Dyrektor Maciej Lisowski,
niegdyś mój nauczyciel wychowania fizycznego w szkole podstawowej,
umożliwił mi spełnienie marzenia.
Ze względu na specyfikę pracy w szkole specjalnej praca jest wymagająca,
ale również miła i przyjemna. Uczniowie mimo zaburzeń potrafią oddać serce
i odwdzięczyć dobroć, którą otrzymują od nauczyciela.

Jako nauczyciel muzyki zawsze staram się prowadzić lekcje tak,
aby umilić pobyt i naukę dzieci w szkole, a nie zmuszać ich do nauki przez siłę.
Staram się sprostać oczekiwaniom muzycznym każdego ucznia,
choć nie zawsze bywa to łatwe.
Mimo, iż jestem młodym nauczycielem w tej szkole, jest mi niezmiernie miło,
że mogę obchodzić jubileusz 50-lecia powstania tej placówki.

 

Kamil Latosiewicz
nauczyciel
12.10.2017 r.

 

 

Wspomina Rafał Biernacki

 

Zacznę może od tego, że dopiero buduję swoją historię i wspomnienia związane z pracą w naszej szkole,
ponieważ od momentu mojego przyjścia tu, minęło nieco ponad 7 lat. Sytuacja z rozpoczęciem przeze mnie
pacy w ZSS była bardzo dynamiczna. Zdążyłem dostać się do nowej pracy, a już po kilkunastu tygodniach
składałem wymówienie.  Otrzymałem  propozycją etatu na świetlicy szkolnej, a czas na podjęcie decyzji
wynosił aż jeden dzień, wspomnę jeszcze, że wszystko działo się w trakcie trwania roku szkolnego na kilka
dni przed Wielkanocą.

Etat na świetlicy, spoko-bułka z masłem! No i się zaczęło: śniadania, obiady, przygotowanie uczniów do odjazdu,
co za tym idzie niekończące się pytania - „Proszę Pana gdzie moje buty?, gdzie jest moja kurtka?, gdzie jest mój
worek? Ogólnie na nudę nie mogłem narzekać. Ale najlepsze były odwozy. Patrzę, a tu stoją aż 3 autokary,
a ja mam pakować w nie dzieci, które dopiero co poznaję, które dziecko, gdzie jedzie, czy wszystko ma?
No będzie ciekawie! O dziwo pomyliłem się tylko raz i jeden uczeń dotarł do domu z godzinnym opóźnieniem,
cały czas uważam, że to był i tak bardzo dobry wynik.

Następnym etapem mojej pracy była zmiana z wychowawcy świetlicy na nauczyciela wychowania fizycznego.
Jest! w końcu to co chciałem: biegi, skoki, rzuty, zawody, turnieje, jestem w żywiole. Uczniom też się chyba
podobało bo dawali z siebie wszystko, byle wygrać. Kilka skręceń, jedno złamanie, o paru drobnych
przepychankach nie wspominając. Zaczęły się pojawiać pierwsze sukcesy sportowe, najpierw delikatnie:
a to 7 miejsce, a to 5 miejsce, 3 miejsce... aż nagle bum! 2015 r. Natalia Nowak Mistrzynią Województwa
w biegach przełajowych, 2015 r. - Bartosz Wojcieszek, Konrad Skoneczny i Justyna Witczak zostają
Wicemistrzami Powiatu w tenisie stołowym. W 2016 r. Dawid Włostek zostaje Wicemistrzem Powiatu
Łowickiego w biegu na 100 m, a Justyna Witczak Wicemistrzynią Powiatu Łowickiego w skoku w dal.
Teraz już jestem pewny, że to co robię ma sens i to nawet wymierny, mierzony medalami, pucharami
i dyplomami naszych uczniów.

A co do mnie, to chęci do pracy nie brakuje, siła jest, czyli działam..., a co będzie dalej, zobaczymy.
Na pewno to opiszę za kolejne 10 lat!

 

Rafał Biernacki
nauczyciel
13.10.2017 r.


 

Wspomina Elżbieta Krzemińska

 

Moja „przygoda” ze Szkołą Specjalną w Głownie rozpoczęła się 1 września 1989 roku i praktycznie trwa
do dziś, choć z 15-letnią przerwą dydaktyczną. Zatrudnił mnie ówczesny Inspektor Oświaty w Głownie
śp. pan Mieczysław Dylik.

Lata 1990, 1991 były bardzo trudne w życiu szkoły. To okres wielkich przemian. Nasza szkoła, która do tej pory działała w Zespole Szkół Ogólnokształcących przy ulicy T. Kościuszki, uzyskała samodzielność. W praktyce oznaczało to, że należało ją tworzyć od nowa, począwszy od stworzenia i skompletowania dokumentacji szkoły, sprawy lokalowe, zatrudnienie wykwalifikowanych nauczycieli. Z tym wiązały się ciągłe wyjazdy do Kuratorium, uzgadnianie spraw z urzędującym wtedy Kuratorem Oświaty i Wychowania panem Wojciechem Walczakiem. Na szczęście był on przyjazny naszej sprawie i pomagał w miarę możliwości. „Bezkrólewie” czyli praca bez dyrekcji skończyła się, gdy pierwszym dyrektorem wyłonionym w konkursie został pan Wojciech Brzeski. Miał poparcie całego naszego zespołu i wspólnie budowaliśmy NASZĄ szkołę.

Szkoła mieściła się wówczas w starym budynku po internacie liceum przy ulicy T. Kościuszki. Na parterze mieściła się Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna, my zajmowaliśmy jedną salę na parterze i piętro. Brak było wszystkiego, książek, pomocy dydaktycznych, przedmiotowych sal. Biblioteka z bardzo małym księgozbiorem zajmowała pomieszczenie 1m², w którym obok książek znajdowały się szczotka i wiadro do sprzątania. Stan budynku był bardzo zły, odpadający tynk, nieszczelne okna. Na piętrze uczniowie nie mogli biegać, skakać, gdyż każdy taki ruch mógł spowodować oberwanie sufitu nad uczniami na parterze. Dlatego priorytetowym zadaniem nowego dyrektora W. Brzeskiego było przeniesienie szkoły do innego budynku. I tak się stało.

Nauczyciele pracujący w tej szkole zawsze byli bardzo oddani dzieciom. Sumiennie wykonywali swoją pracę, zarówno ci, którzy w niedługiej przyszłości mieli przejść na emeryturę, jak i ci młodzi, którzy pełni zapału z mnóstwem świeżych pomysłów realizowali swoje zadania. Każde, nawet najmniejsze osiągnięcie ucznia, napełniało radością wszystkich. Były chwile bardzo radosne, przyjemne, ale były też bardzo smutne. W pamięci utkwiły mi dwa wydarzenia.

Pierwsze to odwiezienie ucznia klasy szóstej do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Łodzi przy ulicy Krokusowej. Pojechałam tam razem z pracownicą Inspektoratu panią Iloną Jakubowską. Chłopiec, który w szkole był hersztem bandy chłopaków, głównie z Zabrzeźni i Zakopanego, butny zawadiaka, sprawiający mnóstwo kłopotów wychowawczych, mający konflikty z policją, nagle stał się cichy, milczący, potulny, gotów prosić wszystkich o przebaczenie, byleby tylko tam nie zostać. Łzy w oczach były wzruszające, ale niestety, decyzja urzędu była nieodwracalna.

Drugie wydarzenie: Dzień Edukacji Narodowej. Z grupą uczniów przygotowałam inscenizację. Głównym aktorem był Marcin z klasy szóstej. Tego dnia jednak nie pojawił się w szkole. Wiedziałam, że przedstawienie nie będzie takie, jak planowaliśmy. Byłam bardzo zła i rozczarowana postawą ucznia. Po zakończeniu uroczystości dyrektor W. Brzeski przekazał nam wiadomość, że tego dnia rano ojciec Marcina zawiadomił szkołę, że Marcin popełnił samobójstwo. Dyrektor nie chciał przekazać nam tej informacji rano, by nie dezorganizować pracy w szkole. Marcin – uczeń bardzo dobry, grzeczny, uczynny, zrobił coś takiego. Do dziś nie wiemy dokładnie, co się tak naprawdę wydarzyło. Na pogrzeb do Bratoszewic pojechali: pan Darek Młynarczyk, grupa uczniów i ja.

Każdy rok pracy przynosił coś nowego. Jedni nauczyciele odchodzili na emeryturę, na ich miejsce przyjmowani byli inni. Dyrektora Wojciecha Brzeskiego zastąpił Maciej Lisowski. Z roku na rok przybywało także uczniów, więc i grono się powiększało. Zaczęliśmy organizować klasopracownie, zdobywać coraz więcej pomocy do nauki. Szkoła cieszyła się coraz większą popularnością i uznaniem nie tylko w Głownie, ale i w Strykowie i okolicy. Rodzice chętnie zaczęli powierzać nam swoje pociechy.

31 października 2002 roku był ostatnim dniem mojej pracy w tej szkole. Odeszłam na emeryturę po 13 latach tu spędzonych. Wiązało się to także ze zmianą mojego miejsca zamieszkania. Z wielkim sentymentem wspominam pożegnanie ze wszystkimi pracownikami i uczniami. Co roku z radością przyjmuję zaproszenie na uroczysty Dzień Edukacji Narodowej. Obserwuję zmiany, jakie co rok zachodzą w szkole, jak rozwija się i bogaci, i z łezką w oku czekam na kolejne spotkanie.

 

Elżbieta Krzemińska
nauczycielka-emerytka
17.10.2017 r.

 


 

Wspomina Maciej Lisowski

 

Nazywam się Maciej Lisowski. Do Szkoły Specjalnej trafiłem trochę przypadkowo. Dowiedziałem się od swojej siostry, że w ,,Piątce’’ jest wolne miejsce na etat nauczyciela gimnastyki korekcyjnej i umówiłem się na spotkanie. Odbyłem długą rozmowę z ówczesnym dyrektorem Wojciechem Brzeskim, który zaproponował mi pracę na pełen etat na stanowisku nauczyciela gimnastyki korekcyjnej, geografii oraz zajęć świetlicowych. Przyjąłem tę propozycję, pomimo, że studiowałem jeszcze na ostatnim roku Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Tak rozpoczęła się moja przygoda. Był to rok 1992. Początki były trudne. Moi uczniowie byli niewiele młodsi ode mnie, więc próbowali narzucić mi swoją wolę . Na szczęście trafiłem na grono wspaniałych koleżanek, które stały się moimi przewodniczkami na początku mojej ścieżki nauczycielskiej.

Gienia Gładoch dbała żebym  był najedzony. Marysia Gajkowa udzielała mi wskazówek merytorycznych, jako mój społeczny opiekun, natomiast Basia Martofel była dobrym duchem i wzorem do naśladowania. To ona nauczyła mnie dobrze pisać konspekty, które notabene musieliśmy przygotowywać na każdą lekcję. Całością przewodził dyrektor Wojciech Brzeski, który był dobrym gospodarzem, surowym szefem, ale również serdecznym człowiekiem. W tym samym czasie do szkoły trafili koleżanka Agnieszka Parol i kolega Dariusz Młynarczyk. Mieliśmy już wtedy zespół, który wytyczał nowe standardy, otwierając się na zewnątrz z coraz to nowszymi przedsięwzięciami. Do największych zaliczyć można organizację Ogólnopolskich Olimpiad dla najmłodszych w 1994 r., które wymyśliliśmy i jako pierwsi w Polsce zorganizowaliśmy. Nasze olimpiady odbyły się także w Głownie w 1998 i w 2004 roku. Oczywiście oprócz imprez o charakterze sportowym, w szkole miały miejsce wydarzenia ze wszystkich dziedzin życia, które były różne w zależności od pory roku i kreatywności kadry pedagogicznej.

Jedną z imprez, która utkwiła mi w pamięci było ,, Święto Pieczonego  Ziemniaka”. Uroczystość tę organizowaliśmy na jesieni, pod koniec września lub na początku października. Dla naszej Placówki było to duże wyzwanie , gdyż odwiedzała nas wtedy zaprzyjaźniona Szkoła nr 90 z Łodzi. W tamtych czasach do naszej szkoły uczęszczało 70 uczniów, a z Łodzi przyjeżdżało 220 osób. Trzeba było im zapewnić dobrą zabawę i poczęstunek. Przygotowania trwały od początku września. Sprzątaliśmy teren polany, wytyczaliśmy linie na boisku, a także wyrywaliśmy ręcznie trawę, gdyż nie posiadaliśmy kosiarki. Nie zapomnę jak wszyscy z wielkim zaangażowaniem pracowali przez wiele tygodni na wspaniały efekt końcowy. Każdy wiedział co do niego należy i pilnował swojej ,,działki’’.

Najbardziej utkwiły mi w pamięci ciężkie wyzwania organizacyjne w postaci ręcznego przenoszenia ciężkich metalowych bramek na naszą polanę z Liceum na ul. Kościuszki. Cała operacja odbywała się rano w dniu organizacji imprezy i jeszcze tego samego dnia, po południu odnosiliśmy je na miejsce.  Musiało to wyglądać dość komicznie, kiedy dwa sześcioosobowe zastępy niosły jedną i drugą konstrukcję. W późniejszych latach, za zgodą leśniczego budowaliśmy bramki z okolicznych drzew. Nasze święto było pełne programów sportowo-artystycznych. Były konkursy dla najmłodszych, podchody, występy szkolnych zespołów tanecznych, a na koniec – mecz piłkarski między szkołami. Często występowaliśmy jako drużyna: nauczyciele kontra uczniowie. Przyjeżdżała telewizja. Obowiązkowo rozpalaliśmy wielkie ognisko, piekliśmy kiełbaski i oczywiście ziemniaki. Zazwyczaj pomagali nam harcerze, jak również żołnierze Wojska Polskiego z zaprzyjaźnionych jednostek.
Była kuchnia polowa, ciepła grochówka i żurek z kiełbasą.

Jednego roku miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Zaprosiliśmy właściciela bryczki konnej aby przewiózł naszych honorowych gości po lesie. W powozie znalazły się m.in. Pani Starosta Powiatu Zgierskiego, Pani wizytator z Kuratorium Oświaty w Łodzi, Pani dyrektor Domu Pomocy Społecznej oraz jeszcze dwie znamienite Panie. Ku mojemu przerażeniu, a uciesze dzieci, konie odmówiły posłuszeństwa i zaczęły wierzgać, kopać i ,,stawać dęba”. W pewnym momencie zerwały się do galopu. Woźnica cudem opanował pojazd, a panie szczęśliwie, bez jakichkolwiek obrażeń, ale blade z przerażenia  wysiadły z bryczki. Na szczęście potraktowały całe zdarzenie z humorem. Po dziś dzień wspominamy ten incydent z uśmiechem. Pod koniec śpiewaliśmy piosenki harcerskie, a naszych gości obdarowaliśmy nagrodami i prezentami. Na sam koniec odprowadzaliśmy ich na pociąg powrotny do Łodzi.

Trudno uwierzyć w to, że każdego roku organizowaliśmy tak duże imprezy. Dzisiaj również organizujemy różne uroczystości, jednak w innych formach. W tamtych latach do szkoły uczęszczało więcej samodzielnych uczniów. Obecnie nasi uczniowie wymagają większej troski i uwagi. Stąd te ograniczenia. ,,Święto Pieczonego Ziemniaka” stało się naszym znakiem firmowym, symbolem najwyższej jakości i integracji pomiędzy dwiema szkołami specjalnymi z różnych miast.

Moje wspomnienia zakończę na 1998 roku. Do tego momentu były to beztroskie lata pracy nauczycielskiej. 20 listopada, tego samego roku zostałem wybrany na dyrektora naszej placówki. To wydarzenie otworzyło zupełnie nowy rozdział mojego życia zawodowego i prywatnego. Dalej pracowałem jako nauczyciel, ale przede wszystkim byłem człowiekiem, który odpowiada za wszystko i za wszystkich, i od którego oczekuje się fachowej wiedzy, wsparcia i mądrości.

Kolejne lata pokazały jak wiele musieliśmy przeżyć razem, aby znaleźć się dzisiaj, tutaj, w szkolnej rzeczywistości, świętując 50-lecie naszej placówki.

Mam nadzieję, że Was nie zawiodłem.

A tak nawiasem mówiąc:  warto było!

Maciej  Lisowski
Dyrektor  Zespołu Szkół Specjalnych
18.10.2017 r.

 

 

Wspomina Bogdan Oskroba


Pracę w głowieńskiej oświacie rozpocząłem 1 września 1983 r. w Szkole Podstawowej Nr 1. Było to zastępstwo za nauczycielkę historii, która poszła na urlop zdrowotny. Po pierwszym semestrze nauczycielka wróciła, a ja zostałem przeniesiony przez Inspektora Oświaty do Szkoły Podstawowej Nr 4, w której pracowałem przez kolejnych 5 lat.

Rok 1989 był rokiem wielkich zmian w naszym kraju, m.in.: pozwolono nam wyjeżdżać za granicę. Ruszyła fala rodaków „za chlebem”. I ja również pojechałem, do pracy w NRD. Konsekwencją tego wyjazdu była utrata przeze mnie pracy w szkole. Po powrocie do kraju byłem bezrobotny. Dopiero dzięki pomocy Kuratora Oświaty Wojciecha Walczaka „przygarnął” mnie do siebie dyrektor Wojciech Brzeski. I to był mój pierwszy kontakt ze Szkołą Specjalną.

Szkoła była dopiero co przeniesiona do budynku po byłym internacie Szkoły Zawodowej i zaczynała nowy etap w swojej historii. Budynek z zewnątrz okazały, nie spełniał jednak podstawowych wymagań budynku szkolnego. Bariery architektoniczne, wąska klatka schodowa i korytarze, brak sali gimnastycznej, mniej niż skromne wyposażenie. Wystarczy wspomnieć, że majątek ruchomy szkoły był oszacowany na 261,30 zł. Byliśmy najbiedniejszą szkołą województwa łódzkiego.

Pracę rozpocząłem 11 lutego 1991 r. Dostałem pół etatu: 3 godziny nauczania indywidualnego i 6 godzin wychowania fizycznego z chłopcami. Nie było to marzenie dla nauczyciela historii. Lekcje wf na korytarzu o szer. 1,7 m, to było nie lada wyzwanie. Jednak powoli wszystko zaczęło się zmieniać. Stworzyliśmy szkolną siłownię, którą w dużej mierze dzięki pomocy Eligiusza Zielińskiego z TKKF udało nam się wyposażyć w ławeczki, sztangę, ciężarki i hantle. Z siłowni tej korzystamy do dziś, chociaż już z nowym wyposażeniem.

Dyrektor Brzeski realizował politykę wyprowadzenia szkoły z izolacji, na którą była skazana przez wiele lat.  Również i ja włączyłem się w ten proces i zgłosiłem naszą reprezentację do udziału w Olimpiadzie Sportowej Szkół Specjalnych w Łodzi „Sprawni Razem”.

System kwalifikacji zawodników był dosyć osobliwy, tym bardziej, że na skompletowanie drużyny miałem 2 dni. Jeden z uczniów klasy 5, Marcin, był wysoki, szczupły i miał długie nogi. Od razu skojarzył mi się ze skoczkiem w dal i taką dostał propozycję. Przyjął ją. Już jednego zawodnika miałem. Szukam dalej.
-  „Chłopcy, który lubi rzucać kamieniami? – pytam. Sylwek zgłasza się i mówi:
- „Panie, jo rzucom, nawet szybę ksiyndzu wybiłem”. Pasuje – myślę.
-„Będziesz rzucał piłeczką palantową”. Mam już dwóch. A do biegów wytypowałem dwóch „Ciołków” (byli to chłopcy ze wsi Ciołek, stąd ta nazwa). Wytrzymali, szybcy, walczący do ostatniego tchu. Reprezentacja 4 osobowa, skromna, ale bojowo nastrojona. Pojechaliśmy wcześnie rano pociągiem, żeby zdążyć na stadion w Parku 3 Maja.

Na stadionie gwar, szum, ludzi tłum: zawodnicy i trenerzy, zaproszeni goście, uczniowie z łódzkich szkół. Publiczności coraz więcej i widzę, że z naszych zawodników powoli uchodzi powietrze. No cóż, w skoku w dal i w rzucie piłeczką – „ogony” czyli ostatnie miejsca. – „Nic się nie stało. Nie medale ważne, liczy się udział, sportowa postawa, walka fair. Odbijemy sobie w biegu.” – pocieszam chłopców.

- „Chłopcy, rozbieramy się i lekka rozgrzewka” – mówię do „Ciołków”.
A Sławek na to: „Jo w majtkach nie bede lotoł”.
- „W jakich majtkach” – mówię. „Zakładaj koszulkę, spodenki, trampki i do boju”.
- „Ale, jo nic nie wziunem” – odpowiada.
- „A pantofle masz wygodne?”. I pobiegł w pantoflach i pożyczonych spodenkach. O strojach reprezentacyjnych nikt nawet nie marzył.

Po rozgrzewce krótka odprawa przedbiegowa.
- „Chłopcy – mówię – to jest bieg na 800 metrów, dwa okrążenia. Po starcie spokojnie, swoim tempem, kontrolujecie czołówkę, przyspieszacie na drugim okrążeniu, a dopiero na ostatniej prostej sprint, do ostatniego tchu. Zrozumiano?”
- „Tak, panie.” – odpowiedzieli i poszli na start.
Po pierwszych 60 metrach mieliśmy złoto i srebro, w połowie pierwszego okrążenia już zamykali grupę. Sławka złapała kolka i zszedł z bieżni, a Piotrek doszedł do mety pierwszego okrążenia i też zrezygnował. Taki był nasz pierwszy występ na Olimpiadzie. Mimo braku sukcesów sportowych, nasz cel nadrzędny został osiągnięty. Wyszliśmy z izolacji, nawiązaliśmy pierwsze kontakty, od tej pory byliśmy zapraszani na kolejne zawody i imprezy sportowe organizowane w województwie i poza nim. W następnych startach było już tylko lepiej, nasza reprezentacja pod opieką innych trenerów była potęgą. Zdobywała po kilka, a nawet kilkanaście medali indywidualnie i drużynowo.

Natomiast ja, po kilku latach przerwy, związałem swoje losy na stałe ze Szkołą Specjalną. Zadomowiłem się tutaj, zapuściłem korzenie, uwiłem sobie gniazdo, z którego co roku wypuszczam w świat kolejne fale opierzonych piskląt.

 

 

Bogdan Oskroba
nauczyciel
04.12.2017 r.

 

 

Wspomina Jadwiga Sobierajska


Pracę w Zespole Szkół Specjalnych w Głownie rozpoczęłam dnia 29 stycznia 1990 roku. Siedzibą szkoły był wówczas stary budynek po internacie przy ulicy T. Kościuszki. Były to bardzo ciężkie warunki pracy. Sama musiałam sprzątać wszystkie pomieszczenia: jedną dużą salę na parterze i całe piętro. Nie miałam odkurzacza, moimi jedynymi narzędziami pracy były szczotka, szmata i wiadro. Zniszczone toalety, mimo moich wysiłków, trudno było utrzymać w czystości, a w salach ciągle unosił się kurz i pył ze starych ścian i stropów.

Dopiero po przeniesieniu szkoły do obecnego budynku poprawiły się warunki mojej pracy. Do chwili obecnej pracuję na tym samym stanowisku i myślę, że tak już będzie aż do przejścia na emeryturę.

 

Jadwiga Sobierajska
woźna
20 stycznia 2018 r.

 

 

Wspomina Anna Zwolińska


 

Pracę w szkole rozpoczęłam w listopadzie 1991 roku w bibliotece. Uczniowie całe przerwy spędzali na rozmowach, oglądaniu czasopism i książek. W tamtym okresie nie było telefonów komórkowych! Starsi uczniowie chętnie wykonywali tematyczne gazetki ścienne.

Pamiętam, że chętnie dbaliśmy o nasze środowisko. Np. w 1992 roku sadziliśmy drzewka przy jeziorze. Robiliśmy to wspólnie - uczniowie i nauczyciele. Teraz są to już duże drzewa.

Gdy zbliżały się święta Bożego Narodzenia wszyscy czekaliśmy na szkolną Wigilię. Panowała świąteczna atmosfera, a życie szkolne nabierało szybszego tempa. Ubieraliśmy choinkę, szykowaliśmy potrawy wigilijne dla zaproszonych gości, uczniów i ich rodziców oraz nauczycieli. Wszyscy włączali się w ich przygotowanie.  Każdy nauczyciel przynosił ulubione danie, a jedna z koleżanek co roku serwowała kompot z suszu (chyba nie umiała nic innego przygotować). Śpiewaliśmy kolędy, łamaliśmy się opłatkiem.
Wiosnę witaliśmy na sportowo - na Marakanie były różne konkurencje sportowe i mecz nauczyciele kontra uczniowie. A pan Darek Młynarczyk przygotowywał także konkursy wiedzy ogólnej ze wspaniałymi nagrodami.

Ważną imprezą dla nas była organizowana co kilka lat Aukcja Twórczości Plastycznej. To była impreza o zasięgu miejskim dla wszystkich - małych i dużych! Zgromadzone na aukcjach środki finansowe pozwalały na wspieranie budżetu szkolnego i realizację różnego rodzaju imprez dla naszych uczniów.

Uroczystości szkolne zwykle przygotowane były przez nauczycieli, którzy zachęcali i motywowali uczniów do występów artystycznych. Jednak pewnego razu to my – nauczycielki przygotowałyśmy w kolorowych przebraniach występ taneczny. Uczniowie nie rozpoznali nas. Sądzili, że to występ Cyganek, które przejeżdżały przez Głowno.

W czasie wakacji uczniowie wyjeżdżali na kolonie. Pamiętam wyjazd pociągiem z panią Aleksandrą Ogłozą do Węgierskiej Górki. Dzieci aktywnie spędzały czas. Gdy była piękna pogoda chodziliśmy na spacery, a czasem jeździliśmy autokarem podziwiając górzystą okolicę i zabytki. Był też czas na kąpiele i opalanie. W dni deszczowe i wietrzne spędzaliśmy czas rozgrywając mecze ping-ponga lub przy grach planszowych.

Od wielu lat pracuję w Tomaszowie Mazowieckim, ale gdy powstawała Zasadnicza Szkoła Zawodowa Specjalna w Głownie wróciłam tu, aby uczyć przedmiotów zawodowych. Przygotowuję uczniów do kwalifikacyjnego egzaminu zawodowego. W ubiegłym roku pierwsi uczniowie ukończyli Szkołę Zawodową i uzyskali tytuły zawodowe piekarzy i cukierników.

 

Anna Zwolińska
nauczycielka
20 lutego 2018 r.


Poprawiony: sobota, 24 lutego 2018 18:54
 
Głowno wczoraj i dziś PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 09 września 2011 11:58

 

 

Głowno wczoraj i dziś

 

 

 

 

RYS HISTORYCZNY

 

W przekazach źródłowych nazwa miejscowości pojawiła się w trzeciej dekadzie XV wieku.


Tereny te były jednak zamieszkałe dużo wcześniej, o czym świadczą prowadzone wielokrotnie


prace wykopaliskowe w miejscowościach: Osiny, Głowno i Władysławów. Na podstawie badań


archeologicznych możemy stwierdzić, że początki osadnictwa w okolicach Głowna sięgają


czasów prehistorycznych (około 8 tys. lat p.n.e.). Zapisy z początku XV wieku podają,


że Głowno leżało na starym szlaku handlowym.


W 1427 roku, w wyniku starań ówczesnego właściciela dóbr Jakuba z Głowna, podczaszego


sochaczewskiego, książę Ziemowit Mazowiecki przeniósł osadę na prawo miejskie chełmińskie.


Mieszkańcy otrzymali wówczas szereg przywilejów gwarantujących szybki rozwój miasta.


Tragiczny dla naszego miasta okazał się wiek XVII. Najazd Szwedów dokonał spustoszenia,

 

grabieży i niemal całkowitego zniszczenia miasta. W 1676 roku w Głownie pozostało zaledwie

 

64 mieszkańców. W sto lat później, bo w 1777 r. miasto liczyło ponad 300 mieszkańców.


Od 1793 r. Głowno znajdowało się w zaborze pruskim, od 1807 roku Księstwie Warszawskim,

 

od 1815 r. w Królestwie Polskim. W końcu XIX wieku liczba mieszkańców wzrosła do 1620 osób.

 

Po upadku powstania styczniowego, w którym czynny udział brali mieszkańcy miasta, w ramach

 

represji popowstaniowych, Głownu odebrano prawa miejskie w 1869 roku.


Głowno otrzymało połączenie kolejowe w 1903 roku, z Warszawą i Łodzią, dzięki czemu

 

na początku XX w. powstały w mieście zalążki przemysłu. Przed wybuchem I wojny

 

światowej Głowno liczył 3164 mieszkańców. Podczas I wojny światowej miasto zostało

 

poważnie zniszczone przez ostrzał artyleryjski. W 1925 r. Głowno odzyskało prawa

 

miejskie. W okresie międzywojennym miasto znane było jako miejscowość wypoczynkowa,

 

zwłaszcza dla mieszkańców Łodzi. Podczas II wojny światowej, we wrześniu 1939 r.

 

w okolicy Głowna doszło do ciężkich walk polskich oddziałów z armią niemiecką.

 

W maju 1940 r. Niemcy utworzyli w Głownie getto, w którym zgromadzono ponad 5,6 tys.

 

Żydów z Głowna i innych miast regionu łódzkiego. W marcu 1941 r. getto zostało zlikwidowane,

 

a wszystkich jego mieszkańców wywieziono do getta w Warszawie. W okolicy Głowna działała

 

polska partyzantka. W styczniu 1945 r. Głowno zajęła armia sowiecka. Po II wojnie światowej

 

nastąpił szybki rozwój miasta jako ośrodka przemysłu maszynowego (m. in.: Wojskowe Zakłady

 

Motoryzacyjne nr 3, Fabryka Szlifierek "Ponar" Łódź (obecnie FAS Głowno), Wytwórnia

 

Urządzeń Technicznych WUTECH, Wytwórnia Urządzeń Rolniczych "Chojaczki" (Zakłady

 

Budowy Urządzeń Spalających). Obecnie w Głownie funkcjonują głównie zakłady gorseciarskie,

 

tekstylne i bieliźniarskie (m. in.: Gorseciarska Spółdzielnia Pracy "Głowno", firma Alles oraz

 

wiele mniejszych firm). W Głownie znajduje się, jedyna w województwie łódzkim, stocznia

 

jachtów pełnomorskich JanMor.


Herb Głowna przedstawia w polu czerwonym głowę Jana Chrzciciela na złotej misie.

 

Po raz pierwszy wystąpił na pieczęci miejskiej w XVI wieku, następnie zapomniany powrócił

 

po II wojnie światowej. Najprawdopodobniej jest to tzw. „herb mówiący”, czyli nawiązujący

 

do istniejącej już nazwy miasta.

 

 

PODSTAWOWE INFORMACJE O MIEŚCIE

 

Głowno liczy 15 320 mieszkańców i należy do miast szczególnie atrakcyjnych pod względem krajobrazowym w województwie łódzkim. Miasto zajmuje powierzchnię 1 984 ha, w tym: jeziora i rzeki 54,35 ha, lasy 608 ha, użytki rolne 631 ha, grunty zurbanizowane 684,65 ha, nieużytki 6 ha.
W Głownie działa jedna linia autobusowa komunikacji miejskiej obsługiwana przez Miejski Zakład Komunalny. Dojechać do Głowna można z Łodzi, Łowicza, Zgierza autobusami lub mikrobusami PKS oraz mikrobusami prywatnych przewoźników. Główny przystanek autobusowy PKS mieści się w centrum miasta przy pl. Wolności. Przez miasto przechodzi linia kolejowa Bednary – Łódź Kaliska, której modernizację rozpoczęto w 2011 r.

MIESZKAŃCY I KULTURA, KTÓRĄ TWORZĄ

W życiu kulturalnym Głowna najważniejszą rolę odgrywają trzy ośrodki: Miejski Ośrodek Kultury, Miejska Biblioteka Publiczna i Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna. Przy wsparciu władz samorządowych miasta prowadzą one ożywioną działalność kulturalno – oświatową.

MOK powołany został do życia z dniem 1 stycznia 1989 r. Do tej pory funkcjonowało tam wiele różnych zespołów muzycznych, z których największe tradycje posiada Orkiestra Dęta. Uświetnia ona swymi występami różne publiczne imprezy organizowane w mieście. Popularnością cieszy się również Zespół Śpiewaczy „Czeremcha”, założony w drugiej połowie lat 80. Znaczące sukcesy odnosi Zespół Tańca Współczesnego „Gold”. W MOK prowadzona jest nauka gry na różnych instrumentach muzycznych, zajęcia plastyczne, teatralne oraz działają tam zespoły tańca towarzyskiego. Odbywają się również seanse kinowe dla dzieci i młodzieży. Ośrodek kultywuje też tradycje ludowe: organizuje Wieczory Świętojańskie, Święto Wiosny, zaś zimą wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji – kuligi. Jest też współorganizatorem wielu imprez plenerowych.

Kolejną ważną placówką na mapie kulturalnej Głowna jest Miejska Biblioteka Publiczna. Jest to samorządowa instytucja kulturalna. Od 1991 r. funkcjonuje w budynku przy ul. Kopernika 37. Jej księgozbiór liczy obecnie ok. 27 tys. woluminów. Placówka ta gromadzi i udostępnia literaturę dla dzieci i młodzieży, literaturę piękną dla dorosłych oraz popularnonaukową. Od 2004 r. zaczęła tam działać czytelnia internetowa. W 2007 r. w bibliotece rozpoczęto pracę nad tworzeniem komputerowego katalogu zbiorów bibliotecznych. Poza tym prowadzi ona różne formy popularyzacji czytelnictwa (prezentacje nowości wydawniczych, wystawy tematyczne, okolicznościowe), organizuje lekcje biblioteczne, pogadanki, spotkania autorskie.

Wielce zasłużoną dla miasta instytucją jest Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna, które 8 września 2005 r. obchodziło jubileusz 30-lecia działalności. Z tej okazji zorganizowana została okolicznościowa wystawa dokumentująca dorobek artystyczny działaczy i sympatyków stowarzyszenia.
Ważną placówką kulturalną prowadzoną przez Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna jest Muzeum Miasta Głowna. Posiada ono obecnie 4 działy: archeologiczny, historyczny, etnograficzny oraz salę poświęconą prof. Romualdowi Adamowi Cebertowiczowi. Przy muzeum prowadzone są pracownie ceramiczna i plastyczna oraz galeria prac wykonanych przez dzieci i młodzież. W okresie ponad 30-tu lat działalności tej instytucji, oprócz stałych ekspozycji, zorganizowano w nim blisko sto wystaw czasowych o różnej tematyce. Co kilka lat Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna organizuje zjazdy koleżeńskie mieszkańców Głowna, uczestników tajnego nauczania z czasów okupacji hitlerowskiej.

W życiu kulturalnym miasta zwracają uwagę także inne cykliczne imprezy o charakterze kulturalno – rozrywkowym. Wśród nich bogate tradycje posiadają Dni Głowna.

PRZYRODA

Wyniesienie terenu Miasta Głowna wynosi od 119,3 m n.p.m. do 145,9 m n.p.m. na północnym skraju wysoczyzny łódzko – piotrkowskiej. Otaczają go lasy sosnowe z domieszką brzozy, a miejscami jodły – pozostałość borów pokrywających niegdyś ziemię łódzką. Na niższych terenach występuje olcha. W leśnej części Głowna najbardziej wysuniętej na północ leży rezerwat „Zabrzeźnia” z placówką jodły pospolitej. Powierzchnia rezerwatu wynosi 27,6 ha. Na północnej rubieży geograficznego zasięgu rezerwatu rosną takie drzewa jak: jodła, buk. Głównym przedmiotem ochrony jest las jodłowy.
Położenie Głowna w dolinie trzech rzek w otoczeniu lasów sprawia, że wokół występuje niepowtarzalny mikroklimat. Duże zbiorniki wodne w samym sercu miasta ściągają plażowiczów i wędkarzy z całego regionu, a zwłaszcza z aglomeracji łódzkiej. Przed wojną miejscowość ta zyskała sławę kurortu uzdrowiskowego ze względu na swoje niepowtarzalne właściwości klimatyczne. Tutejszy mikroklimat oraz spokojna atmosfera pozwalają odpocząć od szybkiego tempa dzisiejszego życia.


PERSPEKTYWY I KIERUNKI ROZWOJU


W Głownie zarejestrowanych jest 1 188 podmiotów gospodarczych, z których bardzo dynamicznie rozwija się przemysł rolno – spożywczy, gorseciarski, maszynowy i cukierniczy. Są to branże gospodarki, które stały się w ostatnich latach swoistą wizytówką miasta. Znajduje się tam także jedyna w centralnej Polsce stocznia jachtowa „Janmor”.
Miasto Głowno obecnie realizuje trzy projekty finansowane ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego na lata 2007 – 2013:

  • „Budowa sieci kanalizacji sanitarnej wraz z przyłączami oraz odtworzenie nawierzchni w Mieście Głownie”;
  • „Poprawa dostępności komunikacyjnej zachodniej części miasta Głowna”;
  • „Rekultywacja składowiska odpadów komunalnych w Ziewanicach”;

Realizacja tych inwestycji przyczyni się do zrównoważonego rozwoju miasta, poprawi się stan środowiska naturalnego, warunki życia mieszkańców oraz jego skomunikowanie. Korzystne położenie miasta oraz przyjazne podejście do inwestorów sprzyja rozwojowi przedsiębiorczości w Głownie.

 

TURYSTYKA

Główną atrakcją turystyczną dla odwiedzających Głowno jest zbiornik wodny – zalew „Mrożyczka”. Nad jeziorem każda z wypoczywających osób znajdzie coś dla siebie. Do dyspozycji są łodzie wiosłowe, kajaki, rowery wodne, kąpieliska, skatepark, duży plac zabaw dla dzieci oraz piaszczysta plaża z boiskami do siatkówki plażowej i koszykówki. W sezonie letnim organizowane są tam imprezy plenerowe i sportowe m. in.: Dni Głowna, „Mroga Trophy”, Otwarte Mistrzostwa Głowna – „Strong Man”. W 2006 roku odbyły się Mistrzostwa Europy Pływających Modeli Redukcyjnych.
Co roku Towarzystwo Przyjaciół Miasta Głowna organizuje „Muzyczne lato” – cykl letnich koncertów przeznaczonych zarówno dla melomanów klasyki jak i młodzieży.
Występują tu zabytki o znaczeniu lokalnym i regionalnym. Prawną ochroną konserwatorską objęty został układ urbanistyczny centrum miasta powstały w XIX w oraz pojedyncze obiekty architektury, zieleni i historyczne założenia parkowe wpisane do ewidencji zabytków.

Zabytki i pamiątki historii Głowna:

Układ urbanistyczny centrum miasta (prawnie chroniony), powstały w XIX wieku jako regulacja średniowiecznego układu lokacyjnego miasta.

Kamieniczki na Placu Wolności z przełomu XIX i XX wieku.

Karczma Ostatni Grosz – drewniana, wybudowana w 1740 roku przy ul. Łowickiej, później przebudowana. Prawdopodobnie najstarszy zachowany budynek w Głownie. (Obecnie w ruinie).

Zespół dworsko-parkowy "Zabrzeźnia" – dworek wybudował w 1840 roku Wincenty Matuszewski, herbu Topór. Później należał m.in. do Stanisława Michalskiego, herbu Łodzia oraz hrabiny Aleksandry Komorowskiej. Obecnie siedziba Rady Miejskiej i Urzędu Stanu Cywilnego.

Pałacyk Jabłońskich, zbudowany w latach 1905-1906 przez Władysława Jabłońskiego przy ul. Łowickiej. Obecnie siedziba Muzeum Regionalnego w Głownie.

Dworzec kolejowy PKP wzniesiony w 1903 roku na trasie Kolei Warszawsko-Kaliskiej.

Kościół parafialny pw. św. Jakuba Apostoła – budowany w latach 1922-1930, jako odbudowa po zniszczeniach I wojny światowej. Zaprojektowany w formie rotundy, wewnątrz freski (najstarsze z okresu II wojny światowej).

Cmentarz parafialny, należący do parafii pw. św. Jakuba Apostoła, położony przy ul. Henryka Rynkowskiego (daw. Cmentarna) i Łowickiej. Najstarsze nagrobki z II poł. XIX wieku.

Kościół parafialny w Głownie-Osinach pw. św. Barbary, wzniesiony w latach 1928-1930.

Zakłady "Norblin, bracia Buch i Werner" w dzielnicy Osiny – zespół budynków fabrycznych wzniesionych ok. 1924 roku w miejscu odlewni metali kolorowych. Później Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne nr 3. Obecnie tereny zakładu zajmuje wiele mniejszych firm.

Szkoła Podstawowa nr 1 wzniesiona w 1930 roku, w stylu modernistycznym. Później rozbudowana. Powstała na terenie podarowanym miastu przez hrabinę Aleksandrę Komorowską. Projekt wykonał ówczesny kierownik szkoły: inżynier Henryk Rynkowski.

Młyn na Pile – młyn przy ul. Łódzkiej, przy zalewie na rzece Mrożycy. Młyn istnieje od XIX wieku, wciąż działa.

Drewniane wille z przełomu XIX i XX wieku.

Dąb Wolności – pomnik przyrody, prawem chroniony. Dąb posadzony 11 listopada 1928 na Placu Wolności, w dziesiątą rocznicę Odzyskania Niepodległości.

Grodzisko w widłach rzeki Mrogi i Mrożycy.

 


Kościoły


Większość mieszkańców Głowna stanowią katolicy. Na terenie miasta działalność

 

duszpasterską prowadzi także placówka zboru Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan

 

w Łodzi oraz Świadkowie Jehowy.


Głowno należy do diecezji łowickiej i na terenie miasta działają 3 parafie rzymskokatolickie

 

należące do dekanatu Głowno z siedzibą w Domaniewicach. Są to: parafia św. Barbary,

 

parafia św. Maksymiliana i parafia św. Jakuba Apostoła.

 


Trasy rowerowe w okolicach Głowna:


  • Szlak rowerowy dookoła Głowna – „Głowieńska Ósemka” (30 km).
  • Trasa ta została opracowana z myślą o wszystkich rowerzystach: małych i dużych, zaawansowanych i początkujących, tych co lubią długie rozbudowane wycieczki i tych, którzy preferują krótkie rodzinne wypady. Znajdzie się coś dla miłośników lasów, wody, podjazdów i zjazdów, jak również dla tych, co wolą otwarte i płaskie przestrzenie pól i łąk. Będą drogi asfaltowe, szutrowe, piaszczyste, utwardzone, proste i kręte. Będzie wszystko to, co czyni Głowno atrakcyjną miejscowością z bardzo różnorodnym krajobrazem i piękną przyrodą;
  • Szlak „Młynów Nadmrożańskich” (32 km+24 km). Jest on w całości dedykowany jest Mrodze, rzece której dolina wraz z całym swym bogactwem przyrodniczym i kulturowym napawa dumą i zachwytem gospodarzy głowieńskich okolic i odwiedzających ją gości. Został zaprojektowany, z myślą o tych cyklistach, którzy w dość krótkim czasie chcieliby poznać pełnię różnorodności krajobrazowej okolic Głowna;
  • „Bezkrwawe łowy nad Okrętem i Rydwanem” (43 km).
  • Wycieczka ta to przede wszystkim raj dla rowerzystów i jednocześnie amatorów fotografii, którzy pasjonują się fotografią przyrody, bowiem stawy Okręt i Rydwan to jedna z większych ostoja ptaków w Centralnej Polsce, a jednocześnie dwa największe w tej części Polski stawy rybne;
  • Odpoczynek na „Kowalikach” (18 km).
  • Kolejna trasa dla pasjonatów rowerów i obcowania z przyrodą, która prowadzi w najbliższe okolice Głowna. Niedaleko centrum miasta, schowane w leśnych ostępach znajdują się dwa nieduże jeziora. Szum drzew, zapach lasu, możliwość podglądania życia mieszkańców tych zbiorników oraz poczucie spokoju, to niewątpliwe zalety tych miejsc, zaś tworzące się tuż przy ścieżkach rozlewiska wodne wprowadzają pewien rodzaj tajemniczości i niedostępności terenów;
  • „Wzdłuż Mrogi i Mrożycy” (7 km).
  • Ta trasa pozwoli nieco poznać Miasto Głowno. Prowadzi ona przez urocze wodne zakątki znajdujące się w jego granicach, zalew, fragment rzeki Mrogi oraz najpiękniejszy odcinek rzeki Mrożycy. Trasa jest bardzo przyjemna, miejscami trudna, ale za to krótka i pozwalająca nawiązać do szlaku „Głowieńska Ósemka” i kontynuować dalej podróż;

(ze strony www.glowno.pl)

 

 

 

Postacie związane z Głownem:

 

Osobom najbardziej zasłużonym dla Głowna Rada Miasta nadaje tytuł:



Honorowy Obywatel Miasta Głowna
lub  Zasłużony dla Miasta Głowna.


Tytuły te nadawane są zarówno za życia, jak i pośmiertnie.


Honorowi Obywatele Miasta Głowna:


  • ks. Stanisław Banach,
  • gen. Tadeusz Bór-Komorowski – 2004,
  • Zbigniew Bródka - 2014,
  • Ryszard Brylski – 2007,
  • Romuald Adam Cebertowicz - 2003,
  • Elżbieta Dzikowska - 2011,
  • Wiesław Garboliński - 2007,
  • Papież Jan Paweł II - 2004,
  • Andrzej Janowski - 2006,
  • Klaus Leutner - 2014,
  • ks. bp. Alojzy Orszulik - 2011,
  • Peter Ramisch,
  • Krzysztof Zuchora.

 

 

Zasłużeni dla Miasta Głowna:

 

  • Dariusz Baranowski - 2004,
  • Mieczysław Dylik - 2004,
  • ks. Franciszek Gwoździcki - 2004,
  • Maria Jakiel,
  • Tadeusz Kittel - 2013,
  • Zofia Janina Kittel - 2011,
  • Aleksandra Komorowska – 2003,
  • Bohdan Kowalski,
  • Janina Markiewicz - 2008,
  • Zofia Ogórek,
  • Krzysztof Radzikowski - 2014,
  • Wacława Rydzyńska – 2003,
  • Henryk Rynkowski – 2003,
  • Andrzej Sadowski - 2006,
  • Jerzy Stanisławski ps. "Piotr",
  • Alicja Wojciechowska - 2006,
  • Mieczysław Wołudzki – 2003,
  • Eligiusz Zieliński,
  • Wojciech Zuchora.

 

 

Źródła:

 

http://www.sztetl.org.pl

http://pl.wikipedia.org/wiki/

http://www.glowno.pl

Poprawiony: poniedziałek, 14 maja 2018 09:50
 
Byli pracownicy szkoły PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 18 marca 2011 16:48

Kierownicy i dyrektorzy

Podstawowej Szkoły Specjalnej Nr 5

w Głownie:

 

1. Krystyna Kujawska-Podgórska (1967 - 1980).

2. Eugeniusz Przybyszewski (1980 - 1982).

3. Jolanta Dąbrowska (1982 - 1990).

4. Wojciech Brzeski (1990 - 1998).


Nauczyciele pracujący w latach ubiegłych:

1.   Berent Izabela

2.   Brzeska Agnieszka

3.   Brzeska Maria

4.   Brzeski Wojciech

5.   Brzozowska Edyta

6.   Dałek Mieczysława

7.   Dziuda Marta

8.   Frodyma Krystyna

9.   Gajek Marianna

10. Gładoch Genowefa

11. Heinze Maria

12. Jankowska Barbara

13. Jasiński Sylwester

14. Kolos Anna

15. Kopania Włodzimierz

16. Kosiorek Andrzej

17. Kotulska Anna

18. Krzemińska Elżbieta

19. Kucharek Ewa

20. Kujawska-Podgórska Krystyna

21. Kwiatkowski Miron

22. Marszałek Janina

23. Martofel Barbara
24. Mokrzycka Iwona

25. Pawlak Anna

26. Rosińska s. Justyna
27. Rajpold Małgorzata

28. Soliński Jerzy

29. Steinbrecher Sylwia

30. Stępień Monika

31. Stopczyński Sławomir

32. Szulc Wiesław
33. Szymańska Agnieszka

34. Wesołowska Marzena

35. Wójcikowska Krystyna

36. Zwolińska Anna

Pracownicy obsługi szkoły:

1.   Adamczewska Marika

2.   Bursiak Stanisław

3.   Florczak Kazimiera

4.   Gugnacka Teresa

5.   Kierus Marek

6.   Krzemińska Eufemia

7.   Michalak Henryk

8.   Milczarek Teresa

9.   Redo Cecylia

10. Roza Stanisława

11. Rudzińska Henryka

12. Szadkowska Teresa

13. Urbanek Teresa

14. Warcholak Agnieszka

15. Wojcieszek Elżbieta

16. Żak Małgorzata
Poprawiony: niedziela, 13 maja 2018 13:15
 
Historia i czasy obecne PDF Drukuj Email
Wpisany przez BO i ML   
piątek, 18 marca 2011 16:33

Zespół Szkół Specjalnych – historia i czasy obecne.

 

 

Historia nauczania specjalnego w Głownie sięga lat sześćdziesiątych XX w.

Dnia 1 stycznia 1967 roku decyzją Ministerstwa Oświaty i Wychowania została powołana do życia w Głownie

Szkoła Podstawowa Specjalna z siedzibą w Szkole Podstawowej Nr 3, której kierownikiem był Tadeusz Wiśniewski.

Pionierami szkolnictwa specjalnego w naszym mieście były panie: Mieczysława Dałek i Krystyna Kujawska

-Podgórska, która w 1972 roku została pierwszym kierownikiem Szkoły Specjalnej.

 

Budynek Szkoły Podstawowej Nr 3

 

Z dniem 1 września 1968 roku Szkoła Specjalna została przeniesiona do nowo zbudowanej Szkoły

Podstawowej Nr 4. Dla tej niewielkiej placówki, bo liczącej 20 uczniów i 3 nauczycieli, wydzielono dwie

klasy lekcyjne i część korytarza.

 

Budynek Szkoły Podstawowej Nr 4

 

W 1975 roku utworzono Zasadniczą Szkołę Zawodową Specjalną ze specjalnością – stolarz. Uczęszczało

do niej 12 uczniów. Nauczycielami zawodu byli Jerzy Soliński i Wiesław Szulc, a zajęcia praktyczne odbywały

się w Spółdzielni Inwalidów „Pionier”. W związku z trudnościami lokalowymi szkoła istniała zaledwie 3 lata.

W roku szkolnym 1978/79, ze względu na wzrastającą liczbę uczniów, szkołę przeniesiono do budynku,

w którym wcześniej znajdował się internat Liceum Ogólnokształcącego. Był to stary budynek (przedwojenna

willa wypoczynkowa niedostosowany do potrzeb szkolnych, wąskie korytarze, drewniane schody i uginające się

stropy, które w każdej chwili groziły zawaleniem, zagrażały bezpieczeństwu uczniów i nauczycieli).

Do dyspozycji dzieci oddano 6 małych pomieszczeń, które zamieniono na sale lekcyjne, a dla nauczycieli

– skromny pokój nauczycielski. Dzieci korzystały ze stołówki w Szkole Podstawowej Nr 4.

 

 

Budynek (w tle)  internatu Liceum Ogólnokształcącego w Głownie.

 

Szkoła Specjalna formalnie od 1980 roku wchodziła w skład Zespołu Szkół Ogólnokształcących, którego dyrektorem

od 1982 roku był Eugeniusz Przybyszewski. Następnie dyrektorem ZSO została Jolanta Dąbrowska, która kierowała

Szkołą Specjalną do 1990 roku.

 

Obecna siedziba szkoły

 

Radykalne zmiany przyniósł dopiero rok 1990, kiedy to Szkoła Specjalna została odłączona od Zespołu Szkół

Ogólnokształcących i stała się samodzielną placówką oświatową. Nowym dyrektorem Szkoły Specjalnej został

Wojciech Brzeski, który już 2 listopada 1990 roku uzyskał decyzję Kuratora Oświaty i Wychowania w Łodzi

o natychmiastowym przeniesieniu placówki do budynku internatu Zespołu Szkół Zawodowych w Głownie.

Początkowo Szkoła Specjalna zajmowała II piętro budynku, ale w grudniu 1991 roku Kuratorium Oświaty

i Wychowania wydało decyzję o przekazaniu z dniem 1 stycznia 1992 roku całego budynku na jej potrzeby.

Rozpoczęły się trwające trzy lata prace remontowo-adaptacyjne. W chwili odłączenia od Zespołu Szkół

Ogólnokształcących, Szkoła Podstawowa Specjalna Nr 5 w Głownie była najbiedniejszą szkołą w województwie

łódzkim, cały jej majątek był wart 261,30 zł.

Dzięki hojności licznych sponsorów i funduszom uzyskanym od Prezydenta RP Lecha Wałęsy, z Fundacji

SOS Jacka Kuronia, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Łódzkiego Stowarzyszenia

Pomocy Szkole w ciągu zaledwie kilku lat Szkoła zmieniła swoje oblicze. Wyposażono Szkołę w liczne pomoce

dydaktyczne, sprzęt sportowy i rehabilitacyjny. Utworzono bibliotekę szkolną, kilka pracowni przedmiotowych,

a także nowoczesną pracownię komputerową.

20 listopada 1998 roku dyrektorem Szkoły został Maciej Lisowski, który kieruje Szkołą w nowej rzeczywistości

organizacyjnej, ponieważ dnia 29 marca 1999 roku Starosta Zgierski przekształcił Szkołę Podstawową Specjalną

Nr 5 w Głownie w Zespół Szkół Specjalnych. W skład Zespołu wchodzą: Szkoła Podstawowa Specjalna Nr 5

i Gimnazjum Specjalne Nr 3, a także od 1 września 1999 roku pierwszy powstały w powiecie zgierskim Zespół

Rewalidacyjno-Wychowawczy dla dzieci upośledzonych umysłowo w stopniu głębokim. W 2003 roku utworzony

został w naszej placówce pierwszy w powiecie zgierskim Zespół Terapeutyczno-Edukacyjny dla dzieci autystycznych.

W roku szkolnym 2005/2006 powstała w ramach Zespołu Szkoła Specjalna Przysposabiająca do Pracy kształcąca

w trzyletnim cyklu pracowników gospodarstwa domowego. Dla szkoły tej przygotowano nową, funkcjonalną

i bogato wyposażaną pracownię gospodarstwa domowego. Od 2005 roku prowadzone są również zajęcia

w ramach wczesnego wspomagania rozwoju dla dzieci w wieku przedszkolnym obejmujące zajęcia z zakresu

rehabilitacji, terapii pedagogicznej, psychoterapii i logopedii. W 2007 roku powstała nowa klasa w ramach

Szkoły Przysposabiającej do Pracy o profilu konserwatora zieleni.

W 2010 roku dzięki pomocy firmy Lek S.A., Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem, Telewizji

Polskiej oraz Aukcji Twórczości Plastycznej Dzieci Niepełnosprawnych zorganizowanej przez naszą szkołę

wybudowaliśmy za naszym budynkiem plac zabaw oraz ścieżkę rehabilitacyjno-rekreacyjną i boisko

wielofunkcyjne ze sztuczną nawierzchnią. Nareszcie po wielu latach nasi uczniowie mogą w pełni korzystać

z infrastruktury sportowo-rekreacyjnej, a młodsi spędzać czas w ogródku jordanowskim.

W ZSS w ostatnich latach powstało kilka nowych pracowni przedmiotowych. Szczególną dumą napawa pracownia

komputerowa, pracownia logopedyczna, pracownia doświadczania świata, gabinet terapii metodą integracji

sensorycznej i pracownia stolarsko-ślusarska Szkoły Przysposabiającej do Pracy.

W 2014 r. powstała kolejna szkoła w naszym Zespole, jest to Zasadnicza Szkoła Zawodowa, która kształci

absolwentów gimnazjum na kierunkach piekarz, cukiernik, kucharz i pracownik obsługi hotelowej.

Absolwenci po zdaniu egzaminów przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną otrzymują tytuły zawodowe w wyżej

wymienionych kierunkach. Nasi absolwenci będą mogli zdobywać kwalifikacje w naszym mieście i zatrudniać się

w naszych rodzimych firmach.

Obecnie Zespół liczy 93 uczniów w 15 oddziałach i nadal się rozwija, zaspokajając potrzeby edukacyjne dzieci

z Miasta Głowna, Gminy Głowno, Miasta i Gminy Stryków oraz Gminy Dmosin. Na zajęcia lekcyjne uczniowie

dowożeni są czterema autokarami, a także busem szkolnym. Nasi uczniowie z powodzeniem biorą udział

w licznych konkursach przedmiotowych, konkursach plastycznych, zawodach sportowych, wyjeżdżają na basen,

zajęcia rehabilitacyjne oraz na wycieczki krajowe i zagraniczne. Na terenie szkoły organizowane są koncerty

i występy artystyczne, a także różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne. Nasza placówka ściśle współpracuje

z Polskim Towarzystwem Walki z Kalectwem, z koncernem farmaceutycznym Lek-Sandoz S.A., Urzędem

Miejskim w Głownie, Urzędem Miasta i Gminy w Strykowie oraz Gminą Głowno. Najbliższym podmiotem,

z którym współpracujemy na co dzień jest Stowarzyszenie „Pomoc Rodzinie” w Głownie, którego prezesem

jest Maciej Lisowski, a nasi nauczyciele wchodzą w skład Zarządu i są członkami tej organizacji.

Stowarzyszenie prowadzi zajęcia pozalekcyjne w formie świetlicy środowiskowej, a także dzięki współpracy

pozyskujemy środki finansowe na szereg zajęć pozalekcyjnych, wycieczki i wyjazdy oraz zakup sprzętu

rehabilitacyjnego i pomocy dydaktycznych.

Obecnie w ZSS w Głownie zatrudnionych jest 49 pracowników, w tym 15 pracowników administracji i obsługi

o wysokich kwalifikacjach i doskonałym przygotowaniu merytorycznym oraz 34 nauczycieli specjalistów z zakresu:

oligofrenopedagogiki, logopedii, terapii pedagogicznej, psychologii, neurologopedii, arteterapii, muzykoterapii,

rehabilitacji, terapii metodą integracji sensorycznej. W ostatnich latach nasza szkoła stała się wysoko

specjalistycznym ośrodkiem pracy z dzieckiem o specyficznych potrzebach edukacyjnych i jako jedyna

w naszym regionie jest w pełni przygotowana, aby nieść pomoc dzieciom i ich rodzicom.

 

 

Bogdan Oskroba, Maciej Lisowski.

Poprawiony: wtorek, 06 marca 2018 14:12
 


Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player